|
Zamach na prywatnych przedsiębiorców?
Prawdopodobnie w najbliższy wtorek rozpoczną się rozmowy władz miasta z opozycją na temat stawek dofinansowania niepublicznych placówek oświatowych. Jeśli strony dojdą do porozumienia, na najbliższej sesji 9 marca podjęta zostanie stosowna uchwała.
- Mamy swoje propozycje dotyczące tej uchwały, ale czy uda nam się dogadać? Trudno powiedzieć – ocenia szef klubu radnych Platformy Obywatelskiej Mariusz Kowalczuk.
Od dwóch miesięcy władze miasta próbują uregulować kwestie związane z dofinansowaniem i rozliczaniem dotacji dla niepublicznych placówek oświatowych. Propozycja zmniejszenia dotychczasowego dofinansowania oraz comiesięcznego rozliczania wywołało spore oburzenie opozycji. Radni PO i PiS na jednej z sesji, na znak protestu, wyrzucili uchwałę z porządku obrad, na kolejnej przygotowali tyle własnych poprawek do uchwały, że ostatecznie projekt znów nie był głosowany. - Jestem zbulwersowany. To zamach na niepełnosprawnych i przedsiębiorczość w mieście – stwierdził na komisji oświaty oburzony radny Kowalczuk. Jego zdaniem, nowy projekt zmienia diametralnie dotychczasowe zasady udzielania dotacji, jej wysokości i rozliczania, a także kontroli prawidłowości wykorzystania z drastycznymi sankcjami w postaci całkowitego wstrzymania dofinansowania.
Do tej pory dofinansowanie dla przedszkoli niepublicznych wynosiło 85 proc. wydatków bieżących ustalonych w budżecie miasta. Nowa uchwała, przygotowana na podstawie ustawy o systemie oświaty z marca 2009 roku, proponuje zmniejszenie dotacji do 75 proc.
- Na kim miasto chce oszczędzać? Na dzieciach niepełnosprawnych. Przedszkola niepubliczne przyjęły na siebie ciężar wychowania integracyjnego. Do dwóch działających przedszkoli niepublicznych uczęszcza 480 dzieci, co stanowi ok. 30 proc. dzieci w placówkach miejskich, w tym 26 dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności i 18 z opiniami o niepełnosprawności – wyliczał Kowalczuk. – Dlaczego zmienia się warunki prowadzenia przedszkoli niepublicznych? Uchwały RM z 2004 roku precyzyjnie ustaliły wysokość, sposób udzielania i rozliczania dotacji. Czy podmioty godzące się na takie warunki można teraz postawić pod ścianą i powiedzieć „róbcie co chcecie”?
Wiceprezydent Stanisław Mościcki zapewnia z kolei, że na nowych przepisach na pewno nie stracą niepełnosprawne dzieci, bo ich dotyczy dofinansowanie w wysokości 100 proc.
Opozycja podkreśla natomiast, że uchwała przygotowana przez miejskich urzędników zawiera sporo błędów. Dowodem na to jest m.in. opinia niezależnego radcy prawnego z Kancelarii Prawnej w Poznaniu, o którą pokusili się radni PO i PiS. Wynika z niej, że kontrolujący nie mają prawa wynosić dokumentacji ze sprawdzanej placówki, a mogą jedynie korzystać z nich na miejscu. Ponadto urzędnicy nie powinni mieć też dostępu do nr PESEL. Ratusz z kolei twierdzi, że jest to konieczne do ustalenia zgodności otrzymanej dotacji.
- Pracuję w spółce podległej pani prezydent i z pełną odpowiedzialnością mówię, że to bolszewickie metody działania, które mają na celu wykończenie podmiotów prowadzących prywatne placówki oświatowe. Miasto w sposób bezprawny chce pobierać dokumentację i dane osobowe, a to jest już przeciwko swobodzie i demokracji – ocenił Zbigniew Bajko.
Rozmowy na temat kompromisu w tej sprawie z pewnością najłatwiejsze nie będą. - Chcemy rozmawiać i czekamy na propozycje – deklaruje wiceprezydent Stanisław Mościcki.
AN
|