|
Prezes zebrał baty
za kiepskie odśnieżanie
Krzysztof Kot, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej we Włodawie zebrał baty od miejskich radnych za zimowe odśnieżanie dróg i chodników. - Nie mogę pogodzić się ze stwierdzeniem „To jest droga gminna, a to powiatowa, więc jej nie odśnieżymy”. A co to kogo obchodzi? - grzmiał radny Edmund Świtka. - Odbijacie piłeczkę, a drogi nie ma komu odśnieżyć. Od jednej granicy miasta do drugiej drogi powinny być miejskie – mówił radny. – Dawniej, gdy śniegi zaczynały topnieć, lód na chodnikach łupano i odrzucano. Teraz tego się nie robi, a ludzie przewracają się na takiej nawierzchni.
Zdaniem radnej Mirosławy Dynkiewicz, najgorzej tej zimy było na ulicy Hanki Sawickiej. - Pług chyba w ogóle na tę ulicę nie zajechał. Mąż kilka razy nie mógł wyjechać do pracy. Na początku lutego, wieczorem, zauważył pług na sąsiedniej ulicy. Poprosił kierowcę, żeby i u nas odśnieżył. Kierowca stwierdził, że to nie jego działka – relacjonowała na sesji oburzona radna. Zastrzeżenia do pracy drogowców miał też radny Edward Morawski. - Niejednokrotnie widziałem jak ciągnik z pługiem zostawił tylko na chodniku ślad kół, śniegu nie zgarniał wcale.
Krzysztof Kot stwierdził, że MPGK na terenie miasta nie odśnieża wszystkich dróg, bo niektóre z nich to drogi powiatowe, wojewódzkie i krajowe. Prezes włodawskiej spółki przyznał jednak, że wie o zajściu na ul. Hanki Sawickiej, o którym wspomniała radna Dynkiewicz. - Pracownik nasz odmówił odśnieżenia tej ulicy, bo stwierdził, że może zerwać samochodem wiszące nisko nad ulicą linie energetyczne. Szkoda, że następnego dnia nikt z państwa problemu do nas nie zgłosił, bo byśmy go rozwiązali – tłumaczył Kot. - Dbamy o przejezdność tych dróg, za które odpowiadamy – uciął dalszą dyskusję.TWA
|