|
1,5 roku za próbę podpalenia żony
Po ponownym rozpatrzeniu sprawy Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 43-letniego Jacka K. na 1,5 roku wiezienia. - Sąd jednak zmienił kwalifikację czynu z usiłowania zabójstwa na narażenie pokrzywdzonej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia poprzez oblanie jej benzyną i próbę podpalenia. Jacek K. odpowiadał też za znęcanie i spowodowanie u żony lekkich obrażeń ciała. Wyrok nie jest prawomocny - tłumaczy Artur Ozimek, rzecznik sądu.
Podczas pierwszego procesu ten sam sąd uniewinnił mężczyznę od zarzutu usiłowania zabójstwa żony. Prokuratura nie zgodziła się z tą decyzją i złożyła apelację. Sąd apelacyjny uznał, że sprawę trzeba rozpatrzyć ponownie.
Zdarzenie miało miejsce w kwietniu 2007 roku w Ludwinowie. Państwo K. gościli w swoim domu znajomych. Po ich odjeździe między małżonkami doszło do awantury. Mężczyzna kopał żonę i bił drewnianym kołkiem z płotu. Kiedy poturbowana Urszula K. usiadła na wersalce, małżonek oznajmił, że ją spali. Przyniósł kanister benzyny, oblał żonę i sięgnął po zapałki. Jedną odpalił i chciał przyłożyć do rękawa bluzki. Kobieta w ostatnim momencie odepchnęła jego rękę. Ostatkiem sił zerwała z siebie oblaną benzyną bluzkę i wyrzuciła z pokoju. Mąż na chwilę się uspokoił. Potem wyniósł na podwórze wszystkie ubrania żony, polał je benzyną i podpalił.
Biegli powołani przez prokuraturę stwierdzili, że kobieta w wyniku działania męża mogła ponieść śmierć. Jacek K. nie przyznał się do próby zabójstwa żony. Potwierdził tylko, że podczas awantury spalił jej ubrania. Żony, jak twierdził, nie mógł podpalić, bo w domu nie było....ani jednego pudełka zapałek. Śledczy znaleźli kilkanaście opakowań.
MA
|